Menu

Młoda mama z marzeniami

...miała pomysłów ze sto, każdym ze swoich marzeń chciała żyć :)

Siedem spokojnych dni

izabelaokroj
Witam Ciebie po ponad miesiącu milczenia z mojej strony. Miło, że dostawałam wiadomości, w których pisano do mnie o odwiedzających mojego bloga i z zapytaniem, dlaczego nie pojawia się nic nowego. Otóż po moim ostatnim wpisie dość mocno moją głowę zajmowała organizacja urodzin i praca. Dziękuję wszystkim, którzy przybyli i także pomogli mi z niektórymi sprawami łączącymi się z imprezą. Dziękuję Patrykowi, Kasi, Tatianie, Mirkowi, Dziu, Halince, Marianowi oraz moim rodzicom i bratu.
Później nie miałam czasu ani okazji, aby móc się rozpisać na Blogu. Następnie mój „urlop niespodzianka”, który się udał w stu procentach.
 
piasekplaowyimorze_12324347
Urlop-niespodzianka
Moje wolne siedem dni zaczęło się w niedzielę. Całkiem na początku miała to być spokojna, nudnawa niedziela, ale dzięki Sylwii taką nie była. Telefon od niej zapoczątkował pomysł z długim spacerem (wraz z moją córeczką w wózku). Oraz zamawianie pizzy na parking.
Gdy już byłyśmy w drodze powrotnej to postanowiłyśmy wypić jeszcze kawę u Niej. W czasie odwiedzin dostałam telefon od Tatiany z zapytaniem o wspólny wypad wieczorem do Sopotu nad morze. Jakże mogłaby być inna odpowiedź jak „jestem za”. Gdy wróciłam do domu, Ramona była gotowa do snu to na mnie czekało moje pierwsze od dawna samotne „wychodne”.
Niby faktycznie byliśmy nad morzem, ale temperatura i wiatr spowodowały, że poszliśmy gdzie indziej. Zatrzymaliśmy się na imprezie w parku, gdzie spędziliśmy sporo czasu.
Poniedziałek był dniem odsypiania nocki. Myślałam sobie o Tatianie i Mirku, którzy byli zmuszeni tego dnia wstać do pracy. Współczuję. Około godziny dwunastej aż do momentu przyjścia burzy swoją uwagę poświęciłam tylko i wyłącznie mojej córce. Trampolina była okupowana przez kilka godzin (nie wspominając o huśtawce i piaskownicy).
Wtorkowy dzień poświęciliśmy z córką na pakowanie. Szykował Nam się wyjazd do Gdańska do Marcela, Marty i Kamila. Muszę się przyznać.. stresowała mnie komunikacja, która nie jest gryfem, haha. Lecz dzień był jak najbardziej udany. Miałam okazję spędzić razem z córką trochę czasu wśród przyjaciół mojej trójki. Na pewno jeszcze ich odwiedzę, obym tym razem nie gubiła się wśród tych wszystkich przystanków. Gdyby nie Marta to nie wiem, czy bym z Gdańska w ogóle wyjechała, albo wyjechać to pół biedy, ale czy bym dojechała tam gdzie chce, haha.
Gdy już dojechałyśmy z Ramonką do Kartuz wybiła godzina 22:15, ale moja córka miała jeszcze spore zasoby energii. Zamiast szukać kierowcy, który zabrał by nas do domu, postanowiłam, że zatrzymamy się w hotelu, gdy już się rozpakowałyśmy to naszym kolejnym celem był basen (i to jeszcze przed snem). Ramona w siódmym niebie, hehe. Kolejny dzień był udany dzięki Pawłowi. Nasz kontakt dość dobrze się poprawia. Następnego poranka załatwiałam z córeczką sprawy urzędowe, no i urlop także trzeba wykorzystać, aby zamknąć wszelkie zaległe rzeczy. Ach, nie ma to jak wpaść do Kasi do sklepu z biżuterią i upatrzyć sobie dwa prześliczne pierścionki, a Ramonka upatrzyła sobie breloczek. Potem kolejny wypad z córką na basen (coraz odważniejsza jest we wodzie, nie boi się już aż tak mocno głębokości, ale wiadomo, mama musi być).
Jak we wtorek spakowane wyszłyśmy z domu to tak w piątek dopiero wróciłyśmy, a za piątek dziękuję Matiemu za czas spędzony i rozmowę.
Sobota minęła równie spokojnie.
 
Do zobaczenia!
piwonia
 
Link na Fanpage Bloga:
 
Link do Salonu Biżuterii „Perełka”:
 
Link do altersroka.pl :
 
 
 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

© Młoda mama z marzeniami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci