Menu

Młoda mama z marzeniami

...miała pomysłów ze sto, każdym ze swoich marzeń chciała żyć :)

Zaczęłyśmy od kawusi i ploteczek

izabelaokroj

Witam Cię. Jak się dziś czujesz? Dzisiejszy wpis dedykuję zeszłemu piątkowi, który miałam okazję spędzić z moją przyjaciółką Martą i jej synkiem Marcelem.

Zeszły piątek był dla mnie dość stresującym dniem, ponieważ o godzinie szóstej. Szybko musiałam się ubrać, zrobić makijaż, uczesać włosy (a postanowiłam wykonać dobieranego warkocza). O siódmej musiałam obudzić moją Córeczkę. Razem szykowałyśmy się do wyjścia. Ramonkę zaprowadziłam do Klubu Malucha, a ja ruszyłam na rozmowę kwalifikacyjną, która zakończyła się happy endem. Muszę jeszcze wykonać badania lekarskie, itd. Lecz cieszę się, że pracodawczyni dała mi zielone światełko - przez to dostałam ogromnego powera.

Otrzymując taką dawkę pozytywnego nastawienia ruszyłam w stronę Klubu Malucha, wypiłam jeszcze kawkę w Kawiarni (która znajduję się w tym samym lokalu), ponieważ Ramona była tak zajęta zabawą i kontaktem z nowymi dziećmi, że szkoda było mi ją odrywać.

Do mieszkania wróciłyśmy gdzieś około godziny 12. Nadal emanowało zadowolenie, więc postanowiłam zrobić małe przemeblowanie. Faceci, którzy mówią, że Kobieta nie da rady, niestety się nie znają, ponieważ jak chcemy to potrafimy przenosić i przesuwać spore meble (nie uszkadzając podłogi). Moja aranżacja sprawiła, że zrobiło się więcej miejsca na wejściu do naszej małej kawalerki i w pomieszczeniu jest o wiele jaśniej. Gdy skończyłam przemeblowanie i wielkie porządki też były już za mną wybiła godzina 16. Wtedy szybko ubierałyśmy się z małą, ponieważ byłam umówiona z pewną Panią na kupno telefonu. Telefon jest w moich rączkach i jestem zadowolona. Bateria trzyma długo i pamięć telefonu jest spora (a do tego jeszcze używam dodatkowo swojej karty pamięci).

Następnie musiałyśmy jeszcze szybciej wracać do mieszkania, aby posprzątać w kuchni. Całe szczęście Marta się spóźniła, więc mogłam jeszcze zrobić zakupy związane z sobotnim śniadaniem, itd.
Przyjechali.
Zaczęłyśmy od kawusi i ploteczek. Dzieci się w tym czasie bawiły, oczywiście jak to u jedynaków bywa... trzeba było interweniować jeśli chodzi o dzielenie się, nie zabieranie i nie wyrywanie sobie wzajemnie rzeczy z rąk. Do tego chrupaliśmy chipsy, popijając kaktusowy sok. Pozwoliłyśmy sobie na lampkę wina i pizze, a może i trochę więcej, ale za to z głową. Dzieci zasnęły o północy. Pogaduchy przeniosły się do kuchni. Podjadłyśmy trochę cuksów "Cherry Pralines", a o godzinie pierwszej/drugiej położyłyśmy się do łóżek.
Rano oczywiście pyszne śniadanie, ogarnianie siebie i dzieci.
Dalsze pogaduchy, rozmawianie o wszystkim i o niczym zarazem, a wtedy na stół wjechały pyszne ciasta z Piekarni Alicja. Mmmm ciasto "3-Bit" i drugie z kiwi - paalce lizać moi drodzy.
Zaliczam tamten weekend do bardzo udanych i spędzonych w szalonej atmosferze (bardzo rozbrykane i ruchliwe te nasze dzieci).


Instagram: izabelaokroj.blox.pl
Instagram Marty: brylosia

Mój Fanpage:

https://pl-pl.facebook.com/izabelaokrojbloxpl/

 

© Młoda mama z marzeniami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci