Menu

Mama z pasją

100% mamy z nietypowym charakterem

Przyjaźń

izabelaokroj

Obiecany, dwa wpisy temu, temat Przyjaźni poruszę właśnie dziś. Otóż wraz z tym postem można wyczuć, że pisane jej to z przesłaniem i piszę to o swoich przyjaciołach "przeszłych i teraźniejszych".

Będąc w najmłodszych klasach podstawówki, a nawet zerówki często dobieramy sobie przyjaciół pod względem kto się chętniej z Nami bawił, kto Nam pomógł odnaleźć się w grupie albo najprościej w świecie zaakceptował Nas takimi jakimi jesteśmy. Jednak, że na ogół mówi się, że w najmłodszych klasach zawierane są najbardziej trwałe przyjaźnie to ja osobiście jestem w stanie temu zaprzeczyć. Być może z powodu mojej trudnej osobowości jako małego dziecka. Sądzę, że wszyscy wokoło mieli mnie za miłą i nieśmiałą dziewczynkę, a jedynie te osoby zwane "przyjaciółmi" znały moje złośliwe odsłony, znosiły moje fochy - a z resztą fochały się z taką samą siłą jak ja. Chodząc do gimnazjum miałam okropne problemy z cerą, jedne z przyjaciółek przeżywały to co ja, a nie które miały czyściutkie twarze skąd zaczęła rodzić się kolejna nienawiść. Można by także rzecz, że wtedy był pierwszy podział na tych "teraźniejszych i byłych" przyjaciół. Przez problemy skórne mój charakter zmienił się znów dość mocno. Zaczęłam szukać swoich mocnych stron. Na szczęście nie musiałam szukać ich tak długo, ponieważ zaistniałam na zajęciach artystycznych, plastycznych i technicznych, ale też język niemiecki stał się moim najlepszym przedmiotem. W gimnazjum z mojego rocznika byłam najlepsza z tego języka, ale bardzo fatalnie szło mi z językiem angielskim. Po tylu latach doszłam do wniosku, że angielskiego uczyły mnie w "gimbazie" dziwne nauczycielki, które znajdywały sobie ulubieńców, a resztę uczniów miały gdzieś. Wracając do tematu to w czasie gimnazjum miałam trzy przyjaciółki i dwie dobre koleżanki. Czym one się dzieliły? Przyjaciółki były zawsze obok mnie w szkole, broniły mnie, a ja broniłam ich, ocierałyśmy sobie łzy, szydziłyśmy z ludzi, ale wspierałyśmy się i śmiałyśmy się razem. Po prostu miałyśmy podobne tematy. Natomiast dobre koleżanki to te, które często u mnie nocowały, miałam z nimi inne tematy, które nas łączyły, np. podobne klimaty muzyczne, styl ubioru. W gimnazjum były też osoby, które za mną nie przepadały ze względu na to z kim się trzymam albo ja sama sobą się im nie podobałam. Powiem nawet, że takich osób było bardzo dużo. Sporo. Zdałyśmy gimnazjum. Jeden etap przyjaźni - jeden etap przyjaźni "zdany".

Moją dalszą drogę skierowałam do Technikum. Każda z dawnych przyjaciółek poszła do innej szkoły. Przez pierwszy rok trzymałyśmy jeszcze stały kontakt ze sobą, czyli raz dziennie albo co drugi dzień rozmawiałyśmy przez telefon albo pisałyśmy ze sobą. Z jedną nawet się widywałam w każdy weekend. Poprawiły się moje relacje z osobami, które nie lubiły mnie w gimnazjum. Mało tego, z co niektórymi załapałam nawet wspólny temat i staliśmy się bardzo dobrymi znajomymi, a z tygodnia na tydzień przypominało to... przyjaźń. Zaprzyjaźniłam się również z jedną dziewczyną poznaną przez internet, która mieszkała nie daleko, którą poznałam później też w realnym życiu. W drugiej klasie kontakt się urwał, każda z nich znalazła swoje osobne grono przyjaciół w danej szkole, a ja utrzymywałam kontakt tylko z tą, która mieszkała najbliżej czyli z tą, która spotykała się ze mną co weekend. Zaszłam w ciążę. Ta, która ze mną dużo rozmawiała została przeze mnie zraniona, ponieważ ja poczułam się przez nią oszukana. Tamte, które założyły swoje grupki na początku odzywały się tak jakby z ciekawości "jak? z kim? chłopiec czy dziewczynka? kiedy poród?", więc szybko kontakt znów się urwał. Natomiast osoby, z którymi poprawił się mój kontakt stały za mną murem, często rozmawiały ze mną (mimo tego co było w gimnazjum), a także i osoby.... przyjaciółki z technikum były dość mocno za mną, póki się nie dowiedziałam, że są takie "bo nie chcą ranić dziewczyny w ciąży". Ukończyłam drugą klasę technikum z pozytywnym świadectwem, zabrałam dokumenty ze szkoły i przeniosłam się do zaocznego liceum. Przyjaciółki z technikum zostały z tyłu, bo w końcu się tylko litowały. Nawet do dziś kiedy się do nich odzywam to czuję, że odpisują do mnie z "łaski". Smutne? Kiedyś może tak, teraz już nie. Zaprzyjaźniłam się z dziewczyną mojego kumpla. Zaoczne liceum minęło szybko.

Nie dawno zraniła mnie dziewczyna (opisana jako zapoznana wirtualnie). Nie chce o tym pisać. Nie chce pisać o kimś kto nie jest w stanie mnie zrozumieć, a ma problem jeśli opisuje sytuacje na jej osobie. Ktoś kto nie jest w stanie otworzyć swojego umysłu na to co staram się przekazać nie jest wart opisywania na blogu. Jeszcze by się odezwała z pretensjami. Nie jest to osoba godna opisu, a nazywanie siebie "osobą szczerą" jest przez nią mylone z "fałszywością". Zostawiam tą postać za sobą. Uwierzcie na słowo.

Zostały przy mnie dwie Przyjaciółki i dwóch Przyjaciół. Moje Drogie: Dario i Marto oraz Moi Drodzy: Kamilu i Patryku, dziękuje Wam za to, że już tyle lat jesteście przy Mnie, wytrzymujecie ze Mną, wspieracie, pocieszacie i śmiejecie się razem ze Mną. Doceniam także to, że nie mylicie szczerości z chamstwem.

W ostatnich słowach pozdrawiam tych, którzy byli i zapomnieli się nawet odezwać albo odzywają się tylko kilkoma słowami, gdy przypadkiem trafią na mnie na ulicy: Karolina, Kinga, Alicja, Agnieszka, Jaśmina, Magda, Klaudia, Justyna, Helena, Natalia i Patrycja.

too_blooga

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • weronkaaaa

    Coraz częściej prawdziwi przyjaciele okazują się osobami, które nie koniecznie są tacy '' prawdziwi '' Niestety takie jest życie. Ale ten wpis bardzo mi się podoba. Zawiera wszystko co powinno się tam znaleźć :) Pozdrawiam ;)

  • nazumi13

    "Kto ma wielu przyjaciół, ten nie ma przyjaciela"
    napisał słusznie pewien filozof. Przyjaźń jest trochę
    podobna do miłości - nie możemy mieć zbyt wielu
    przyjaciół, tak jak nie możemy kochać zbyt wielu osób
    naraz. Dopiero czas pokaże, czy przyjaźń przetrwa.
    Ale jak napisała Weronkaaaa, to ładny wpis :-)

  • Gość: [dark] *.play-internet.pl

    Widzisz drzazge w czyims oku , która sama wbijasz . Nie ładnie mówić o kimś ze jest fałszywy, robiąc mu świństwa za plecami .;)

  • izabelaokroj

    Nie będę odpowiadać na Twoje prowokację "Dark", aby publicznie nie wyciągać czyiś brudów. Nie ładnie, że mówisz te słowa zakrywając się tym kto pierwszy zawinił. Mam dwie propozycję na to kim jesteś, ale wolę nie ciągnąć tematu sprzed tygodnia, gdyż nie mam w zwyczaju na tym blogu wracać do przeszłości i ludzi nie wartych wspominania. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i dziękuję za obserwację mojego życia po za blogiem. Mam nadzieję, że możliwość skomentowania mojego postu pomogła Ci poprawić swoje życie prywatne :)

© Mama z pasją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci